iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

JUŻ JEST!

Już Mam!!!

Czekałam tylko jeden dzień, od wczoraj. Jeszcze w czasie weekendu złożyłam zamówienie, zrobiłam przelew i dzisiaj wreszcie JEST! Z niecierpliwością pilnowałam dzisiaj przyjścia listonosza i... Chyba się trochę przestraszył, że go tak napadłam na klatce schodowej, ale co tam :) Najważniejsze, że już jest :). Co jest? Oczywiście książka wydana przez naszą blogową koleżankę Marietkę! :) Dla tych, którzy jakimś cudem jeszcze nie wiedzą: Marietka wydała książkę! Tak, tak, nasza Marietka :). Tych, którzy chcieliby poczytać na ten temat więcej, odsyłam do źródła, czyli TUTAJ i jeszcze TUTAJ. Na tych stronach sama autorka opowie Wam o wszystkim :).

A ja - zabieram się do czytania :). 

Żeby Was zachęcić, dodam, że książkę otrzymałam z dedykacją :), a dodatkowo dołączone do niej zostało zdjęcie autorki z autografem!!!

Marietko - jesteś wielka! :)

Komentarze (8)
Zwierzęta mówią - nie tylko w wigilijny wieczór....

Zbliżają się święta. Ludowe wierzenia mówią, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem (i niektórzy ludzie również, choć to nie zostało w pełni potwierdzone). Jako małe dziecko często próbowałam podsłuchiwać domowe zwierzaki. Byłam przekonana, że widząc mnie nie wyduszą z siebie ani słowa, bo będą się wstydzić. Dlatego też wymyślałam najróżniejsze fortele, chowałam się po kątach i czekałam... Niestety, nigdy nie doczekałam się ani słówka. Dziś wiem, że zwierzęta na swój sposób rozmawiają z nami codziennie. Tylko my nie chcemy lub nie potrafimy ich słuchać. Nasi pupile komunikują się z nami cały czas, za pomocą gestów i znaków, których zwyczajnie nie umiemy odczytać...

Niedawno wpadła mi w ręce jedna z książek brytyjskiego zoologa, Desmonda Morrisa. Napisana bardzo przystępnym językiem, objaśnia niektóre spośród zachowań czworonogów, a konkretnie rzecz ujmując w tym przypadku mowa o psach :). Książka zatytułowana " Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" jest świetna. Polecam ją nie tylko miłośnikom tych zwierząt, ale nawet tym, którzy psów nie lubią lub boją się ich. Być może dzięki tej właśnie pozycji książkowej, Wasz strach zniknie, a w jego miejsce pojawi się życzliwe zainteresowanie.

Książka nie jest klasycznym poradnikiem, który  tylko i wyłącznie instruuje nas jak karmić zwierzę, ale skupia uwagę na wielu spośród tych zachowań psów, które wydają nam się niezrozumiałe, bądź są przez nas błędnie interpretowane. Sięga do podstaw biologii tych zwierząt, historii ich udomowienia, zachowań w stadzie i relacji z człowiekiem.

Książka odpowiada m.in. na takie pytania jak: dlaczego pies zakopuje kości, dlaczego pies merda ogonem, dlaczego owczarki są tak przydatne do pasienia owiec, dlaczego psy myśliwskie wystawiają zwierzynę, czy pies ma dobry wzrok, dlaczego czasem jada trawę, dlaczego pies lubi tarzać się w nieczystościach, dlaczego szczeniaki lubią obgryzać nasze kapcie i jeszcze wiele innych.

Książka tłumaczy dlaczego nie należy karać psa, który próbuje dokonać aktu z nogą swojego pana i jak postępować w sytuacji kiedy do tego dochodzi. Wyjaśnia też dlaczego psy chcą spać w jednym łóżku ze swoim panem i kiedy przejmują przewodnictwo w  "sforze zastępczej", którą są dla niego domownicy. Podkreśla również jak ważne jest dopilnowanie, by pies się nie nudził i co dzieje się kiedy jest inaczej. Wyjaśnia też dlaczego psy nie lubią pewnych ludzi bardziej niż innych i skąd się wzięła nazwa popularnych dzisiaj hot-dogów.

Autor przekonuje, że wedle wszelkich badań ludzie mający w domu psa lub kota, żyją dłużej niż Ci, którzy kontaktu ze zwierzętami nie mają. Dlaczego? Przeczytajcie i przekonajcie się sami! Ta książka pomoże Wam odkryć prawdziwe oblicze Waszego pupila i lepiej go zrozumieć.

Desmond Morris "Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" - gorąco polecam!!!

Komentarze (10)
"Śpij, zamknij oczy, śnij"

Zazwyczaj tydzień liczy się od poniedziałku do poniedziałku. Czasem od niedzieli do niedzieli. Zdarzają się też tygodnie "przedłużone". I właśnie jeden taki się dla mnie zakończył. Nie miał 7 dni tylko 13, a więc w zasadzie mówimy o dwóch tygodniach. Ale ponieważ były one tak wyraźnie ze sobą połączone i określały pewien konkretny etap - zlały mi się w jeden naprawdę dłuuuuuuuuugi tydzień, który dopiero dzisiaj dobiegł końca. Nareszcie... Ostatnie 24h z niewielkimi przerwami odsypiałam błogo i namiętnie.

Najbardziej dokuczliwy w przedłużonych tygodniach jest brak snu. Te z Was, które choć raz miały problemy ze snem na pewno doskonale mnie rozumieją. Na własny użytek podzieliłam te problemy na następujące punkty:

  • zasypiasz bez problemu i śpisz normalną ilość godzin, ale śnią Ci się koszmary - rano wstajesz zmęczona i rozdrażniona, często z bólem głowy i nie wiesz gdzie rzeczywistość a gdzie sen;
  • ogólna liczba snu taka jak zawsze, ale budzisz się w ciągu nocy wielokrotnie, także na skutek koszmarów - rano ponownie jesteś zmęczona i rozdrażniona, dzień jest ciężki i długi, głowa pobolewa;
  • problemy z zasypianiem  - oglądasz trzecią powtórkę czegoś co Cię kompletnie nie interesuje, przeczytałaś książkę, policzyłaś barany i odbyłaś dwukrotnie spacer - raz po ulicy, drugi raz po domu. Ale nadal nie śpisz. Czujesz zmęczenie i jedyne o czym marzysz to sen - niestety, zanim uda Ci się zasnąć, mija kilka godzin... A zdarza się, że zasypiasz dopiero nad ranem.
  • Możliwe jest połączenie kilku problemów w jeden, np. problemów z zasypianiem i budzenia się w środku nocy, a do tego jeszcze koszmary senne... Ranek jest wtedy najgorszą porą dnia - musisz wstać, a Twoje ciało odmawia posłuszeństwa - głowa jest ciężka, boli, powieki opadają, ale ciśnienie krwi jest dość wysokie na skutek tego co śniło Ci się w nocy. Cały dzień prześladują Cię obrazy z nocnych koszmarów. Ciężko Ci się skupić i normalnie pracować.
  • Kompletna bezsenność - chyba najgorsze co może być. Wyobraź sobie, że wracasz do domu po bardzo ciężkim dniu, nawet po kilku ciężkich dniach. Jedyne o czym marzysz to prysznic i łóżko. Kiedy udaje Ci się z wielkim trudem odpracować część pierwszą i masz za sobą relaksującą kąpiel, pakujesz się do łóżka, zamykasz oczy i... NIC. Sen nie przychodzi wcale. W środku nocy zaczynasz już płakać, bo wiesz że zaraz zacznie się nowy dzień, a Ty nie przespałaś nawet pół godziny. Czasem udaje Ci się zasnąć dopiero nad ranem, na pół godzinki, a czasem wcale i taka "wczorajsza", wymęczona dodatkowo brakiem snu, udajesz się do swoich zajęć. Naturalnie w dzień chciałoby się czasem gdzieś przysnąć, ale po pierwsze nie zawsze jest możliwość, po drugie - jeśli zaśniesz teraz to co będziesz robić w nocy??? Kiedy więc przychodzi ta upragniona pora i kładziesz się do łóżka, myślisz, że ta noc będzie inna. Często jednak jest dokładnie taka sama - bezsenna. Po kilku takich nocach zaczynasz czuć się jak zombi. Spada Twoja aktywność i w pracy i w domu. Nie masz siły, nie masz energii, oczy szczypią i bolą, w głowie masz młot pneumatyczny, i jeśli ktoś Ci dokuczy - gotowa byłabyś zabić (gdyby nie fakt, że nie masz siły się ruszać). Nie masz ochoty słuchać nowych dowcipów kolegi z pracy, hałas drażni Twoje uszy bardziej niż kiedykolwiek, całe ciało boli i żąda odpoczynku...

Mniej więcej taki tydzień mam za sobą... Nie po raz pierwszy zresztą. Zdarzały mi się wcześniej całe tygodnie takiej walki z wiatrakami, sięgania po różne środki, herbatki, sposoby...

Bezsenność może mieć wiele przyczyn. Czasem jest ona uwarunkowana różnymi schorzeniami ciała, czasem problemami dnia codziennego, czasem jako taka staje się chorobą (insomnia). Bardzo często ma podłoże emocjonalne, kiedy to zamartwiamy się problemami dnia codziennego. Może mieć też charakter nawykowy lub związany ze zmianą stref czasowych oraz z długością dnia i nocy... Przyczyna bezsenności jest istotna, bowiem usuwając przyczynę, usuwamy problem.
Bezsenność bardzo często towarzyszy także stanom depresyjnym.

W moim przypadku bezsenność jest już poniekąd nawykiem. Każdy weekend to przynajmniej jedna zarwana noc - w pracy. Zmiany stref czasowych kilka miesięcy temu również odcisnęły swoje piętno. Największy problem jednak to to, że śpię bardzo czujnie. Wybudzam się łatwo, wystarczy niewielki hałas.
Niedawno zaczęły się wakacje, co odczułam dość boleśnie, bo w okolicach pojawiło się znacznie więcej młodzieży niż zwykle. Młodzież ta, nie mając innych zajęć ani obowiązków, nocami spaceruje ulicami i wcale nie zachowuje się cicho. Do tego doszedł ból zęba i problemy dnia codziennego. Wszystko razem na prawie dwa tygodnie zamieniło mnie w zombi, które było już bliskie załamania i zwariowania na skutek braku snu oraz efektów ubocznych i towarzyszących temu zjawisku. Na szczęście wszystko dobre co się dobrze kończy. Mój przedłużony tydzień przypieczętowałam solidnym, mocnym snem i czuję się dzisiaj jak nowo narodzona.

Mam wiele sposobów na dobry sen. Jednakże są dni kiedy nic nie skutkuje. Ani spacery ani krzyżówki ani książki i filmy, ani herbatki. Wtedy zostaje już tylko wziąć tabletkę, co robię niezwykle rzadko i bardzo niechętnie. Ale zdarza mi się. Za wszelkie rady odnośnie snu będę wdzięczna :))).

Od siebie mogę napisać, że aby sen był udany należy:

  • ostatni posiłek spożyć przynajmniej 2 godziny przed planowanym snem. Coś w tym jest, aczkolwiek ja zupełnie głodna nie zasnę. A zdarzało mi się nawet budzić w środku nocy z głodu. Także uważam, że jest to czas bardzo umowny i każdy musi go sobie wypracować indywidualnie. Gdzieś znalazłam informację, że dobrze jest spożyć wówczas coś bardzo lekkiego, także zawsze mam pod ręką jakąś przekąskę, choćby batonik a ostatnio tabliczkę czekolady.
  • kłaść się spać regularnie, najlepiej codziennie o tej samej porze. W przypadku większości z nas jest to dość trudne do zrobienia, a w moim często nawet niemożliwe, aczkolwiek próbować zawsze warto. Jeśli wyrobimy w sobie nawyk zasypiania np. o godzinie 23, to po pewnym czasie organizm sam będzie się domagał snu o tej porze.
  • unikać drzemek w ciągu dnia. Ja unikam, a potem w nocy i tak nie mogę zasnąć, więc nie przekonuje mnie ten punkt zupełnie.
  • popołudniu i wieczorem zrezygnować z kofeiny - kawę, herbatę, a nawet colę trzeba wyeliminować. Niestety, nie umiem rozstać się z herbatą, ale zamieniam ją na herbatki ziołowe.
  • zażyć dużo świeżego powietrza w ciągu dnia, a najlepiej tuż przed snem, uprawiać sporty i mieć dużo ruchu. Wieczorny spacer jest jak najbardziej wskazany, szczególnie w sympatycznym towarzystwie jakiegoś przystojniaka (choć nie wiem czy to nie zadziała w drugą stronę? - może dla bezpieczeństwa jednak iść bez towarzystwa).
  • "zrobić sobie dobrze" - żeby mnie nikt źle nie zrozumiał - chodzi o relaksującą kąpiel, muzykę, jogę, dobrą książkę, film (ale podobno żadnych trzymających w napięciu, bo rozbudzają - może więc komedia, np. obrady naszego sejmu)...

No i to by było na tyle. Pozostaje mi życzyć udanego wypoczynku. I Wam, i sobie. Z nową energią zaczynam dziś kolejny tydzień :)) A za wszelkie "złote środki i rady" na dobry sen będę wdzięczna. Na pewno przydadzą mi się w przyszłości :)). Jak widać dobry sen przywraca nie tylko energię, ale i  promienny uśmiech :)))

Komentarze (15)