iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Gdzie byłam jak mnie nie było czyli Nie obiecuję niczego

Na ulicy zaczepiła mnie koleżanka. Zdenerwowana szarpnęła mnie za ramię, kiedy przeszłam obok nie zauważywszy jej.." Słuchaj, co się z Tobą dzieje? Nigdzie cię nie ma!" Przez chwilę nie wiedziałam o co kobiecie chodzi. No bo jak to - nie ma mnie? Przecież jestem, wszędzie jestem, biegam to tu, to tam, ciągle coś załatwiam. Jestem! Zrozumiałam chwilę później, wysłuchawszy długiej listy zarzutów i pretensji. No tak. Nie ma mnie. Nie piszę bloga, nie można się do mnie dodzwonić, nigdy nie mam czasu, a spotkać byłoby chyba łatwiej samego króla. Nie ma mnie... Połowa znajomych myśli, że wyjechałam z Polski. Cóż...

Jest w tym trochę racji. Ciężko mnie złapać. Ale znajomych nie unikam. Ani się nie ukrywam. Utrzymuję kontakty z tymi, którzy utrzymują je  ze mną. A blog....zaniedbałam. Wiele razy obiecywałam sobie, że wrócę, ale prawda jest taka, że nie było kiedy. A jak było, to brakowało natchnienia. Wciąż brakuje mi dawnej atmosfery, ludzi... Wszystko jest inne. Ja jestem inna. Wciąż tu zaglądam, podczytuję niektórych, bywa, że zostawię komentarz. Ale już nie łudzę się, że będzie jak wcześniej. Musiałabym zacząć zupełnie nowego bloga - z nowymi pytaniami, rozterkami, wnioskami, opiniami...Czy to realne? Może....

Ten rok był niezwykle intensywny. Ciągle próbuję nowych rzeczy. Przede wszystkim - ułożyć swoje życie wedle własnego widzimisię. Nie pod dyktando. A dyktujących znalazłoby się wielu :). Musiałam wyprostować wiele zaległych spraw. Szczęście wcale nie przychodzi łatwo :) Trzeba sobie na nie zapracować :). 

Widziałam informację o kolejnym konkursie iWoman:) I trzymam kciuki za swoich ulubieńców :). A ja? Ja niczego nie obiecuję. Jeśli wróci atmosfera sprzed lat - to czemu nie? Poznałam wtedy fantastyczne osoby, z niektórymi kontakt mam do dziś, a z jedną spotkałam się niedawno osobiście. I wiem, że zawdzięczam to pobytowi tutaj. Nie zapomniałam. I nie zapomnę. Dziękuję iWoman! :)

A teraz żyję nadchodzącymi wakacjami i wyjazdem, który mi się należy. Został tydzień i odliczam dni. Złota Praga czeka! Nie obiecuję niczego - ale będę zaglądać tu do Was!

Miłego popołudnia!

Komentarze (9)
Życie na walizkach

Wkrótce czeka mnie przeprowadzka z miasta A do miasta B. Zaoszczędzi mi to nieustannych podróży i czasu, ale przede wszystkim ograniczy poziom zmęczenia. Obecnie wyjeżdżam przynajmniej dwa razy w tygodniu, moje życie składa się z pakowania, pośpiechu, wydłużonych dni, nieprzespanych nocy i powrotów. Czas wyjazdów jest różny. Wszystko kręci się wokół rozkładów jazdy.

Lubię podróże. Lubię wypady w nieznane - dalekie i bliskie. Nie przerażają mnie obce miejsca, hotele, pensjonaty ani jedzenie niewiadomego pochodzenia na talerzu. Kocham samoloty, pociągi i autobusy. Jednakże podróże w tym samym kierunku dwa razy w tygodniu na tak krótkim dystansie jak ten, który pokonuję, po pewnym czasie zaczynają męczyć. Dlatego dla własnej wygody postanowiłam się przeprowadzić.

Aktualnie jestem na etapie poszukiwań odpowiedniego lokum. Jak zwykle problem polega na tym, że wiem doskonale jak powinno ono wyglądać. W czasie studiów zebrałam sporo doświadczeń odnośnie mieszkania u kogoś, ze współlokatorami, z rodziną itp. Dzięki temu wiem czego unikać. Trzymajcie kciuki za powodzenie mojego przedsięwzięcia.

Tymczasem dokładnie dzisiaj mija rok odkąd umieściłam pierwszy wpis na blogu iWoman. Jak ten czas szybko leci! Wiele się w tym czasie nauczyłam, wiele zrozumiałam i bardzo wiele zmieniło się w moim życiu. Z tej skromnej okazji pragnę podziękować wszystkim wirtualnym znajomym - za to, że jesteście, pomagacie, wspieracie, ale również tym wszystkim, którzy pozostają niewidoczni, a tworzą to miejsce: autorom, administratorom, działowi wsparcia technicznego i informatykom oraz wszystkim tym, o których zwykle się nie wspomina.

A teraz już przestaję nudzić. Dziękuję i miłego popołudnia życzę :)

Komentarze (8)
Przyjaciół poznaje się w biedzie

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Ja swoich wirtualnych przyjaciół poznałam podczas wielu miesięcy prowadzenia bloga - podczytując i komentując ich wpisy, czytając komentarze pod moimi wpisami. Nie zawsze się zgadzamy. Miewamy odmienne zdania. Ale - tu uwaga - nie trzeba się zawsze ze sobą zgadzać, żeby się lubić. Nie trzeba mieć identycznych opinii, żeby się wspierać. To, że mamy odmienne zdania nie oznacza, że musimy się kłócić. Można dyskutować w atmosferze harmonii, nie trzeba się atakować ani używać agresywnych zwrotów. Trzeba natomiast wzajemnie siebie szanować. I umieć uszanować tę całą odmienność.

Grono przyjaciół, o których piszę, nie zawsze było takie same. Zaczęło się od jednej osoby i stopniowo się powiększało. Nadal się powiększa. Ale powoli. Gdy ktoś nie tylko bierze, ale i daje coś z siebie. Wrogość i agresja nie sprzyjają atmosferze zawierania przyjaźni. Trzeba dobrej woli, czasu, zrozumienia. Nie jest to grono zamknięte. W każdej chwili może się powiększyć. I nie trzeba do tego przechodzić dziwnych prób. Na początek wystarczy dać coś z siebie innym - i dać się poznać.

Moi wirtualni przyjaciele to niby tacy zwyczajni ludzie. Żony i mężowie, matki i ojcowie, studenci, ludzie pracujący, mający swoje słabości. Ale dla mnie to ludzie absolutnie nieprzeciętni. Błyskotliwi, czasem zapalczywi, innym razem spokojni. Ludzie inteligentni, posiadający własne zdanie, umiejący wyrazić je w sposób kulturalny. To ludzie pełni wiary i siły. Ludzie, których łączy wzajemna sympatia. Ludzie, którzy potrafią się wspierać w trudnych sytuacjach i pomagać sobie gdy zachodzi taka potrzeba. Czy można oczekiwać czegoś więcej od definicji wirtualnego przyjaciela? To ludzie pełni zrozumienia i uroku, ale trzeba dać im szansę i zechcieć ich poznać.

Wiem też, że mam wielu wirtualnych przyjaciół, których nie znajdziecie wśród moich znajomych. Z różnych powodów są to osoby, które własnego bloga nie prowadzą. Czasem coś skomentują. Czasem tylko prześlą prywatną wiadomość. A czasem po prostu są. To już bardzo wiele.

Wszystkim moim wirtualnym przyjaciołom dziękuję. Za to, że jesteście. Nie będę wymieniać imiennie, ponieważ nie leży to w mojej mocy. Ale Wy wiecie, że to dla Was. Wszystkim, którzy są i pamiętają, wszystkim, którzy tu wracają.

A tych, którzy nie wierzą w wirtualne przyjaźnie, nie będę przekonywać że ta więź jest prawdziwa. Nie słowa bowiem, lecz czyny mówią same za siebie. Dzięki niedowiarkom i malkontentom ta więź staje się jeszcze bardziej rzeczywista i silna. Bo my nie opuszczamy siebie w potrzebie. Stajemy ramię przy ramieniu.

Nie ma ludzi doskonałych, dlatego też żaden z moich przyjaciół doskonały nie jest. Wszyscy popełniamy błędy, czasem dajemy się ponieść emocjom. To wszystko sprawia, że jesteśmy ludźmi. Właśnie ta niedoskonałość. Ale każdy wielki człowiek był kiedyś napiętnowany w jakiś sposób. Przez innych ludzi, bądź życie. A dla  mnie - moi drodzy wirtualni przyjaciele - jesteście wielcy. Bo nie trzeba zdobywać szczytów by być wielką osobowością. Wystarczy być dobrym człowiekiem.

Komentarze (29)
Dziękuję!

Odebrało mi mowę... Zupełnie. Gdyby nie Iris to nawet bym nie wiedziała, że coś takiego ma miejsce....

Jestem raczej pechową osobą. PECHowiec od urodzenia. Jeśli jest szansa, że coś się nie uda - to na pewno nie uda się mnie. Ale nawet z pechem można nauczyć się żyć. I robić coś dla samej przyjemności robienia, nie dla wygranej.

Miałam wczoraj wieczorem fatalną rozmowę, która zaowocowała bezsenną nocą. Ostatnio w ogóle mam trudny okres, taki jakich w życiu wiele, ale są dni kiedy radzę sobie z tym lepiej. I takie, kiedy radzę sobie gorzej... Dziś było gorzej... Ostatecznie znów poniosłam w życiu pewnego rodzaju porażkę... No może jeszcze nie, ale wszystko na to wskazuje... I tak się tułałam od rana z pytaniem - co dalej? W którą stronę? Jak pomóc sobie? Jak pomóc innym?

Wiadomość spłynęła na mnie nagle i bez uprzedzenia. Może za mało wierzę w siebie i za bardzo w innych? W każdym razie chcę serdecznie podziękować Wam wszystkim - bo to dzięki Wam pisałam i chciałam pisać, czytać. Dzięki Wam poczułam się tutaj jak w domu i mogłam otworzyć się na świat - z radościami i problemami. Dzięki Wam - odkryłam zupełnie nowy świat, bo pierwszy raz w życiu prowadzę bloga. I ten świat wciągnął mnie zupełnie. Dzięki Wam jestem tu gdzie jestem i robię to co robię. I lubię to. Uwielbiam. Więc dziękuję raz jeszcze- za wsparcie i za to że jesteście.

Naturalnie dziękuję także jury. Póki co jeszcze nie wierzę i dochodzę do siebie w związku z czym nie jestem w stanie nic logicznego poza podziękowaniami. na razie napisać.

Dziękuję!!!

A wszystkim laureatkom od siebie równie serdecznie i mocno gratuluję wygranych :) Dziewczyny - jesteście SUPER!

Komentarze (13)
Nieoryginalnie - O blogu słów kilka

Miałam ostatnio wymianę zdań na temat blogów ogólnie. Usłyszałam, że to dla dzieci i zdesperowanych nastolatek, którym wydaje się, że każda jest wyjątkowa. Zastanowiłam się głęboko i do końca rozmowy już tylko się uśmiechałam. Bo osoba, która to wszystko mówiła, miała na myśli chyba jakiś inny blog... albo jakieś dziwne pojęcie o blogach generalnie... Moje doświadczenia w tej materii są inne.
Zaczęłam pisać tego bloga  z myślą o konkursie. Myśl ta jednak szybko ulotniła się gdzieś po drodze. W pewnym momencie pomyślałam sobie - SPA? Jakie SPA? Każdy chciałby pojechać, jasne. Oczywiście, że byłoby fajnie. Ale gdzieś między pierwszym wpisem a dziesiątym czy piętnastym moja chęć zdobywania, wygrywania, zwyciężania zaginęła. Od samego początku pisanie bloga sprawiało mi przyjemność. Ale szczególnego znaczenia nabrało dopiero z czasem. A to za sprawą osób, które tak jak ja - piszą, czytają, komentują. Często dążąc do raz obranego celu tracimy z oczu to, co naprawdę ważne. U mnie było inaczej. Mój cel się zmienił. To, co naprawdę ważne - już mam. Ba! To, co mam już teraz, w tej chwili, jest dla mnie bezcenne. Nie potrzebuję więcej.
W moim życiu i życiu mojego bloga - jeśli mogę to tak określić - zaczęły się powoli pojawiać fantastyczne osoby. Teraz, kiedy wchodzę na bloga - to prawie jak spotkanie z koleżankami. Wchodzę na bloga, bo jest Iris1974, której wpisy są odważne, pisane z humorem, prawdziwe i zawsze poprawiają mi nastrój. Wchodzę na bloga, bo Natali28 w swoich wierszach pięknie pisze o rzeczach trudnych, a Wodniczka rymując w dowcipny sposób opowiada o różnych zdarzeniach i sytuacjach. Z przyjemnością czytam wpisy Katarzyny W. o przygotowaniach do ślubu, pięknej miłości, ale i o tym, że jak każda z nas tak i ona ma swoje lęki, i nie wstydzi się do tego przyznać. Z niecierpliwością oczekuję na teksty Marietki i Literki, które dzielą się swoją mądrością i bogatym doświadczeniem - i zawsze można liczyć na jakieś dobre rady z ich strony. Jest Kasia6867, która pisze o rzeczach wszystkim nam znanych i o rzeczach tabu, a czasem, podobnie jak Anita K., podrzuci przepis na jakieś dobre ciacho ;). Wchodzę na bloga, bo może Mrówka, która dawno nie pisała, postanowi wrócić do pisania, a Sabbia doradzi jaką nosić biżuterię i jak o nią dbać. Wchodzę, bo jestem ciekawa co słychać u Mishi i jej małża, którzy ostatnio mieli nieprzyjemności z powodu ulewy, a Showinista zawsze "zapoda" jakiś ciekawy kawałek do posłuchania. Wchodzę na bloga, bo chcę wiedzieć jak postępują zmiany i czy Agńa nie zmieniła zdania, a Ninette i Margo83 piszą na tematy nierozerwalnie związane z życiem kobiety. Anulka10 ma zawsze ciekawe przemyślenia, a Manufaktura jest "wieszczką" naszych czasów ;). Zaglądam na bloga - bo może An_ka już wie, co to za wysypka na twarzy dziecka, a Assol i Sylwia Ch. podpowiedzą jak dbać o dziecko i być dobrą mamą. Sylwijka pokaże wykonane przez siebie kartki i opowie historię swojego życia. Wreszcie wchodzę na bloga, bo Ewa P. opowie jak stać się fantastycznym kotem i zrealizować swoje marzenia, a Yasmine doradzi jaki krem kupić, by zredukować cienie pod oczami. Jest jeszcze i Zyta i Besta i Joanna L. i Doraaga i dołączają wciąż nowe koleżanki, jak Formic...i wieeeeeeeeeeeeele wiele innych, naprawdę nie sposób wymienić tu Was wszystkie.

Wchodzę na bloga - bo dzielicie się tym wszystkim, co macie - sobą. Swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, ciekawostkami, informacjami, problemami. Bo kiedy wstanę nie tą nogą, co trzeba, to wiem, że wystarczy tu wejść i poczytać, albo wyżalić się Wam i poczekać na pokrzepiające komentarze. Dla mnie wszystkie jesteście wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. I nie straszna mi świńska grypa, niepoważni politycy, dorastające problemy naszej młodzieży.
Wreszcie - wchodzę na bloga, by podzielić się także własnymi refleksjami. Dzięki Wam uczę się wielu nowych rzeczy, pomagacie mi zrozumieć to, co wcześniej było niejasne.
Co jakiś czas dziękujemy sobie nawzajem. I myślę, że to jest fantastyczne - to, że możemy się wzajemnie wspierać, pocieszać, radzić. Każda z nas coś do tej naszej małej kobiecej społeczności wnosi, daje od siebie.

Cieszmy się sobą i tym, że tutaj jesteśmy. I jak lwica będę bronić swojego zdania, i polemizować z tymi, którzy twierdzą, że blogi są tylko dla nastolatek i "bawią się w nie tylko osoby niedojrzałe". Bo te blogi tutaj pokazują jak mądre są kobiety w naszym kraju, ile mają w sobie siły i jak potrafią się wspierać.
Teraz moja kolej powiedzieć Wam DZIĘKUJĘ :) Za dwie rzeczy: po pierwsze za to, że jesteście i wiem, że nie będę oryginalna ani osamotniona w tym stwierdzeniu. A po drugie - za to, że jesteście sobą i za to, że tak wiele dajecie z siebie i wnosicie w moje życie.


 

Komentarze (23)
Być sobą

Zastanawiałam się, czy mogłabym jakoś ukierunkować tego bloga, ograniczyć się do jednej dziedziny. Zastanawiałam się naprawdę długo i doszłam do wniosku, że nie. W końcu wyrażam w ten sposób siebie, swoje refleksje, dzielę się tym, co ciąży sercu, męczy duszę. Pisanie pozwala mi odetchnąć i sprawia przyjemność... Mogłabym opisać tutaj swój pobyt w Indiach - i pewnie to zrobię. Mogłabym pisać o naturze, która jest mi bardzo bliska - i zapewne jeszcze będę. Mogłabym pisać o ludziach, którzy mnie otaczają, problemach, życiu - już zaczęłam... Mogłabym poruszyć tematy zdrowia, psychologii, fotografii, literatury...

Ograniczyć się do jednej tematyki? Niemożliwe! Bo nie żyję samą pracą, rodziną, polityką - żyję WSZYSTKIM, co mnie otacza. Wydarzeniami obecnych i minionych dni, ludźmi, muzyką, zainteresowaniami, których wymienienie - choćby pobieżne - zajęłoby zbyt wiele czasu. Żyję tym, co jeszcze można i trzeba zrobić, żyję tym wszystkim, co we mnie pulsuje, podnosi ciśnienie, uszczęśliwia lub zasmuca... To wszystko składa się na moją osobę. A osoba ta wyraża tutaj siebie poprzez pisanie. Tematy mniej lub bardziej ważne dla innych - dla mnie są zawsze i niezmiennie tak samo istotne, bo płyną z serca. Nie boję się umieszczać tu osobistych przemyśleń czy opinii - na dowolny temat - bo taka jestem. Pełna sprzeczności, czasem kapryśna, dociekliwa, trochę chaotyczna, zafascynowana życiem w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa. Zbyt wiele się dzieje, by zamykać się na świat. Warto pisać o tym, co jest dla nas najważniejsze, warto dzielić się dużymi i małymi radościami, smutkami, tym co boli lub śmieszy. Warto za pomocą słów nadać kształt nawet najgłębszym myślom. Mieć własne zdanie i  bronić go. Być dumnym, że się je ma.

Ukierunkować bloga? Nie. Nie zrobię tego. To już nie byłabym ja. A najlepiej jest być sobą.

Komentarze (4)