iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

SPA Jelenia Struga w Kowarach - podróż czas zacząć: Okolica.

Najwyższy czas zabrać Was w podróż, którą ja odbyłam miesiąc temu. Tak więc moi drodzy - przed Wami SPA "Jelenia Struga" w Kowarach.

O samych Kowarach mogę powiedzieć niewiele poza tym, że jest to miasteczko na południu Polski, dwadzieścia minut drogi od Jeleniej Góry. Nie miałam czasu przyjrzeć mu się bliżej, ponieważ resort SPA o którym mowa leży kilka kilometrów od centrum miejscowości, w samym środku lasu, wśród szemrzących wartkich potoków.

droga do SPA - lasy,drzewa, a daleko w tle widać zarys budynków resortu

Nie było jeszcze śniegu, pogoda była słoneczna. Może nie był to środek lata - co widać wyraźnie na zdjęciach ;) - ale otaczająca mnie przyroda mimo wszystko zachwycała. Żałuję, że nie miałam więcej czasu na polowanie z aparatem w ręce.

Okolica SPA jest po prostu przepiękna. Jeśli ktoś lubi lasy, ciszę i spokój - to jest to idealne miejsce na wypoczynek. Najbliższe zabudowania znajdują się kilka kilometrów dalej, co oznacza zdrowy długi spacer w jedną i w drugą stronę. Dlatego w resorcie i jego okolicy panuje idealna harmonia, której nie zakłócają odgłosy miasta. Obrazu dopełniają cudowne szemrzące strumienie. Momentami miałam wrażenie, że opowiadają historię tego miejsca. Aż chciało się chwilami zanurzyć w czystej płynącej wodzie! Chciało się, ale temperatura skutecznie przywracała zdrowy rozsądek.

Na takie potoki można trafić wszędzie dokoła Jeleniej Strugi...

Z czystej ciekawości musiałam przynajmniej zanurzyć dłoń w tym potoku. Woda była lodowata!

Teren górzysty dodaje całości uroku. No i te poduchy z mchów... Polany, ścieżki  i drzewa porośnięte grubymi kożuchami zieleni...

W takim miejscu wraca się do swoich korzeni, do korzeni dalekich przodków, do natury. W takim miejscu oddycha się krystalicznie czystym powietrzem nieskażonym miejskimi spalinami, a uszy odpoczywają od hałasu. W takim miejscu nareszcie można usłyszeć siebie i poczuć się częścią tego idyllicznego zakątka.

CDN...

Komentarze (8)
Avatar

Jeśli lubisz filmy fantasy - koniecznie udaj się do kina na film "Avatar".

Co wyróżnia ten film? Hmmm...Piękne zdjęcia, cudowna muzyka i technika. Film wykonano w dwóch technikach: dwuwymiarowej i trójwymiarowej. Ja widziałam wersję 2D. Myślę jednak, że warto obejrzeć ten film w trójwymiarze - na pewno zrobi niesamowite wrażenie!!!

Scenarzystą, reżyserem i producentem filmu "Avatar" jest James Cameron.  Już samo nazwisko sprawiło, że o filmie zrobiło się głośno zanim pojawił się on na ekranach kin. James Cameron bowiem, to ta sama osoba, która zajęła się scenariuszem i reżyserią legendarnego dziś "Titanica".

Akcja filmu rozgrywa się w przyszłości. Jak dalekiej - nie wiadomo, nie jest to jednak istotne dla samego filmu. Głównym bohaterem jest Jake Sully (w tej roli Sam Worthington) - były marine, który w wyniku odniesionych obrażeń utracił władzę w nogach. Poznajemy go w chwili, kiedy Jake dowiaduje się o śmierci swojego brata bliźniaka. Z racji dużego podobieństwa genetycznego, Sully ma zastąpić brata w specjalnie przygotowanym programie militarno-badawczym na planecie Pandora. Miejsce to jest dzikie, słabo poznane, piękne i niebezpieczne. Zamieszkuje je plemię zwane Na'avi - rasa człekopodobna. Istoty te mają swój język, kulturę, zwyczaje i cenią wartości, o których ludzie zdaje się dawno już zapomnieli.

W misji na planecie Pandora bierze udział zespół badawczy kierowany przez Dr Grace Augustine (Sigourney Weaver). Do tego zespołu przydzielony zostaje Jake Sully. Zadaniem zespołu jest poznawanie flory i fauny planety, analiza zjawisk biologicznych, chemicznych i biochemicznych, a także zgłębianie kultury i języka plemienia Na'avi. Zespół dr Augustine stara się zaprzyjaźnić z tubylcami co nastręcza nie lada trudności. Plemię jest bowiem nieufne, a warunki panujące na planecie uniemożliwiają ludziom swobodne poruszanie się. Dlatego też stworzono avatary. Są to specjalne ciała (wyhodowane na wzór ciał tubylców), z którymi we śnie łączą się kierujący nimi ludzie.

Jak to zwykle bywa, każda historia ma swoje ciemne strony. Podobnie i tutaj ludzie zaślepieni chęcią zysku i pozyskania dóbr mineralnych planety, gotowi są zniszczyć zamieszkującą ją cywilizację.

W międzyczasie nasz główny bohater rozpoczyna swoją misję. Czeka go mnóstwo niespodzianek i oczywiście kłopotów, w które Jake pakuje się z niesamowitą gracją. Na jego drodze stają dzikie stwory, przeznaczenie, dziewczyna i ...śmierć. Jake musi wybierać między tym co dobre a złe, a przede wszystkim musi nauczyć się odróżniać wrogów od przyjaciół i sen od rzeczywistości. Czy będzie umiał wybrać właściwie? Czy przejdzie przemianę, czy też pozostanie wierny wojskowym ideałom? Czy przetrwa na planecie, która zabija ludzi? Czy będzie umiał stawić czoła własnym słabościom? Sprawdźcie sami :).

Osobiście uważam, że film wart jest polecenia. Mimo tego, że trwa zdrowo ponad dwie godziny - akcja rozgrywa się szybko, jest pełna zwrotów i widz nie nudzi się ani przez moment. Innymi słowy - cały czas coś się dzieje. To "coś" wystarczyło, aby utrzymać mnie w jednym miejscu przez 162 minuty. Piękne obrazy uzupełniane muzyką przenoszą w zupełnie inny świat. W świat, z którego wcale nie chce się wracać...

"Avatar" - już w kinach. Wszystkim miłośnikom tego rodzaju filmów gorąco polecam!!

 

Komentarze (25)
Powrót do rzeczywistości

Sylwester i Nowy Rok za nami. Śnieżny. Lekko mroźny. Piękny :). Czarna Pantero - przepraszam, zdaje się Podhale za daleko było, żeby śnieg sprowadzić ;).

I czas wrócić do rzeczywistości. Sylwester spędzony w pracy minął szybko i przyjemnie. Za to Nowy Rok spędziłam bajecznie, bawiłam się cudownie i uśmiechałam od ucha do ucha. Jeśli tak ma wyglądać cały ten rok - to jestem ZA :).

Cóż, pozostaje mi tylko podziękować wszystkim za życzenia i zobaczyć jak będzie. Od jutra wracam do normalnego trybu życia. Wreszcie będę miała czas napisać coś więcej niż życzenia noworoczne. Chyba :/. W końcu narobiło mi się zaległości. Mam Wam wiele do opowiedzenia. I pokazania - bo oczywiście są i zdjęcia, a jakże :).

Tymczasem ściskam, a sama jeszcze trochę porozkoszuję się dniem dzisiejszym :).

Komentarze (5)
Szczęśliwego....

Dziś Sylwester a po północy powitamy Nowy Rok. Ponieważ jestem zajęta przygotowaniami, nie bardzo mogę pisać. Nie będę raczej miała czasu solidnie przysiąść i napisać potem. Ostatni dni są zabiegane i nie pozostawiają czasu na nic.

Sylwestra spędzę w pracy, ale to praca którą uwielbiam, więc życzę sobie aby i cały rok był taki. I lepszy naturalnie :)

a Wam? Oczywiście szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia! Życzeń, które się spełniają. Wiary co przenosi góry. Siły, która pozwoli przetrwać wszystko. Na dziś - rewelacyjnej zabawy - niech ta noc będzie niezapomniana. Abyście wspominali ją z uśmiechem nawet po kilku latach.  Tańczcie, jedzcie, pijcie - bawcie się dopóki starczy sił!!! Niech Nowy 2010 Rok przyniesie Wam same sukcesy w każdej dziedzinie. Niech spełni Wasze oczekiwania i marzenia. Szczęśliwego Nowego Roku!!!!

 

Komentarze (9)
Zagłuszyć myśli

Osoby, które śpią samotnie zwykle potrzebują usypiacza w postaci radia lub telewizora. Oczywiście nie wszystkie bo nigdy nie jest tak, że reguła obejmuje wszystkich bez wyjątku. Ale większość owszem.

Zauważyłam, że osoby które są przyzwyczajone spać w pojedynkę, samotnie - nie potrafią usnąć w ciszy. Cisza je uwiera, przeszkadza, przytłacza. Sięgają po pilota do TV nie po to, by obejrzeć film, tylko po to by coś grało. Włączają odbiornik cicho i ustawiają automatycznie, aby sprzęt wyłączył się po tym jak zapadną w sen. Inni włączają radio, płytę CD i słuchają muzyki, która ich relaksuje, uspokaja... A może po prostu zagłusza to, co niesie ze sobą cisza? Może te dźwięki bez których nie potrafią usnąć mają za zadanie zagłuszyć niespokojne myśli, odwrócić od nich uwagę? Może mają zagłuszyć uwierające sumienie? Może mają odwrócić uwagę od problemów, które szczególnie mocno przed snem kumulują się w głowie i nie pozwalają zasnąć? A może po prostu pozwalają zapomnieć o samotności?

Może. Ktoś mi powiedział, że to zwykłe przyzwyczajenie. Ale przyzwyczajenia też się z czegoś biorą. Na pytanie skąd to się wzięło, usłyszałam "Boję się ciszy. Nie lubię jej".

Co można usłyszeć w ciszy? Echa doświadczeń, gorycz porażek, nieustające pytania.  Może zbyt wiele...Cisza potrafi boleć. A może nie chodzi o to co można usłyszeć w ciszy, lecz o to czego w niej nie słychać? Płaczu dziecka, szeptu na dobranoc, a może zwyczajnie - czyjegoś oddechu? Obecność drugiej osoby sprawia, że nie potrzebujemy zagłuszaczy. Obecność drugiej osoby nie uleczy sumienia ani nie naprawi błędów, ale dodaje otuchy i wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Podświadomie czujemy się bezpieczniej, bo razem raźniej. Szmer czyjegoś oddechu obok, a nawet sama czyjaś obecność gdzieś w drugim pokoju pozwala zapomnieć o tym, że w ciszy kryje się samotność....

Komentarze (2)
Minął rok - Życzeń czas...

No i mija rok... Jaki ten rok był? Inny... Mój pech nieco się zmniejszył albo może skończyło się siedem lat nieszczęść. Oczywiście te ostatnie wciąż się zdarzają, ale są niegroźne. Ot takie tradycyjne, zupełnie życiowe problemy, z którymi można sobie poradzić lub nie... Po prostu życie.

Co będzie dalej? Nie wiem :). I właściwie nie chcę wiedzieć. Nie robię planów na daleką przyszłość, nie przyjmuję niczego za pewnik, staram się nie poddawać. To ważne. Reszta? Będzie lub nie. Czas pokaże, nie ma co martwić się na zapas.

To był dobry rok. W porównaniu do wielu poprzednich - naprawdę dobry.

A skoro dziś Wigilia, to chcę wszystkim złożyć najlepsze życzenia. Jakie? Zawsze życzy się zdrowia - i słusznie, bo bez niego trudno o coś więcej. A więc życzę Wam jak najwięcej zdrowia i pogody ducha. Niech to zdrowie przejawia się nie tylko fizycznie ale i uśmiechem na twarzy, nawet wtedy kiedy wcale śmiać się nie chce. Życzę Wam wytrwałości i konsekwencji we wszystkim co robicie, we wszystkim do czego dążycie, we wszystkim co postanowicie. Życzę Wam samych radości i szczęścia. Uśmiechu losu. I wreszcie wszystkim stęsknionym i spragnionym życzę miłości. I wszystkim pozostałym również - bo cóż wart jest świat bez miłości - partnerskiej, rodzicielskiej, braterskiej i wszelkiej możliwej innej? Zanim zaś miłość dosięgnie Waszych serc - noście w nich wiarę i nadzieję. Nigdy ich nie traćcie. Los bowiem może się odmienić z dnia na dzień....

Wesołych, spokojnych i radosnych świąt!!!! :)

PS. A wszystkim tym którzy wyruszają na narty - śniegu, śniegu i jeszcze raz śniegu :) 

Komentarze (12)
Pada śnieg

Obijam się ostatnio w pisaniu a obiecałam opowiedzieć Wam o Krakowie i SPA. Się zrobi. Zastanawiam się jak to mądrze podzielić i nadal nie wiem. Więc chyba będzie "po prostu".

Tymczasem za oknem zrobiło się biało. No tak, dokładnie tak jak chciałam i wcale nie będę się skarżyć. Ale czy u Was też tak wieje? Mało głowy nie urwie! A to potęguje uczucie zimna... Brrrrrr. Chciałabym sprostować plotkę że niby to moja wina :). Wiatru nie zamawiałam!!! No ale jak to napisała bodajże Luiza - ostrożnie z życzeniami. Fakt. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków nieostrożnych życzeń. Moje było ostrożne  i starałam się przewidzieć wszelkie dodatkowe okoliczności. Ktoś mnie jednak nie posłuchał....:( No trudno. Trzeba się cieszyć tym co jest. W końcu to zima, co by nie mówić.

Oczywiście znane mi starsze panie, i nie tylko - zdaje się taka natura Polaka - narzekają na pogodę. Bo zimno, bo mroźno, bo wieje, bo śnieg pada, bo będzie ślizgawica... No tak. Ale te same osoby latem narzekały na temperaturę - że gorąco, że wysiedzieć na słońcu się nie da, że słabo się robi....

Cóż...Najwyraźniej wszystkim nie dogodzisz. Podobało mi się stwierdzenie zasłyszane wczoraj w którychś wiadomościach, a wypowiedziane przez Rosjanina bodajże. Powiedział, że ludzie są tam przyzwyczajeni do czterech pór roku, a skoro jest zima - to nie ma się czemu dziwić. No i to jest dobre podejście!

Przecież zima też ma swój urok. Zamiast narzekać na pogodę warto zobaczyć te dobre strony. Zimą wracają łyżwy i narty. No i oczywiście ukochane sanki i kuligi. Zimą można ulepić bałwana. Zimą mamy święta, choinkę, śnieg. I jak pięknie wygląda świat przykryty puchową kołderką śnieżną :). Jak w bajce!

Piosenka na dziś - "Kulig"

Komentarze (6)
Zwierzęta mówią - nie tylko w wigilijny wieczór....

Zbliżają się święta. Ludowe wierzenia mówią, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem (i niektórzy ludzie również, choć to nie zostało w pełni potwierdzone). Jako małe dziecko często próbowałam podsłuchiwać domowe zwierzaki. Byłam przekonana, że widząc mnie nie wyduszą z siebie ani słowa, bo będą się wstydzić. Dlatego też wymyślałam najróżniejsze fortele, chowałam się po kątach i czekałam... Niestety, nigdy nie doczekałam się ani słówka. Dziś wiem, że zwierzęta na swój sposób rozmawiają z nami codziennie. Tylko my nie chcemy lub nie potrafimy ich słuchać. Nasi pupile komunikują się z nami cały czas, za pomocą gestów i znaków, których zwyczajnie nie umiemy odczytać...

Niedawno wpadła mi w ręce jedna z książek brytyjskiego zoologa, Desmonda Morrisa. Napisana bardzo przystępnym językiem, objaśnia niektóre spośród zachowań czworonogów, a konkretnie rzecz ujmując w tym przypadku mowa o psach :). Książka zatytułowana " Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" jest świetna. Polecam ją nie tylko miłośnikom tych zwierząt, ale nawet tym, którzy psów nie lubią lub boją się ich. Być może dzięki tej właśnie pozycji książkowej, Wasz strach zniknie, a w jego miejsce pojawi się życzliwe zainteresowanie.

Książka nie jest klasycznym poradnikiem, który  tylko i wyłącznie instruuje nas jak karmić zwierzę, ale skupia uwagę na wielu spośród tych zachowań psów, które wydają nam się niezrozumiałe, bądź są przez nas błędnie interpretowane. Sięga do podstaw biologii tych zwierząt, historii ich udomowienia, zachowań w stadzie i relacji z człowiekiem.

Książka odpowiada m.in. na takie pytania jak: dlaczego pies zakopuje kości, dlaczego pies merda ogonem, dlaczego owczarki są tak przydatne do pasienia owiec, dlaczego psy myśliwskie wystawiają zwierzynę, czy pies ma dobry wzrok, dlaczego czasem jada trawę, dlaczego pies lubi tarzać się w nieczystościach, dlaczego szczeniaki lubią obgryzać nasze kapcie i jeszcze wiele innych.

Książka tłumaczy dlaczego nie należy karać psa, który próbuje dokonać aktu z nogą swojego pana i jak postępować w sytuacji kiedy do tego dochodzi. Wyjaśnia też dlaczego psy chcą spać w jednym łóżku ze swoim panem i kiedy przejmują przewodnictwo w  "sforze zastępczej", którą są dla niego domownicy. Podkreśla również jak ważne jest dopilnowanie, by pies się nie nudził i co dzieje się kiedy jest inaczej. Wyjaśnia też dlaczego psy nie lubią pewnych ludzi bardziej niż innych i skąd się wzięła nazwa popularnych dzisiaj hot-dogów.

Autor przekonuje, że wedle wszelkich badań ludzie mający w domu psa lub kota, żyją dłużej niż Ci, którzy kontaktu ze zwierzętami nie mają. Dlaczego? Przeczytajcie i przekonajcie się sami! Ta książka pomoże Wam odkryć prawdziwe oblicze Waszego pupila i lepiej go zrozumieć.

Desmond Morris "Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" - gorąco polecam!!!

Komentarze (10)
Ulubiony rodzaj filmu - wyniki ankiety

Czas krótko podsumować ankietę, która jakiś czas temu gościła na moim blogu. Pytałam o preferowany rodzaj filmów. W ankiecie udział wzięły 153 osoby - wszystkim głosującym serdecznie dziękuję :).

Z ankiety wynika, że najwięcej głosujących, bo całe 18% sięga po filmy erotyczne. Nie pytałam głosujących o płeć, toteż nie potrafię uściślić ile z 28 oddających głos na tę kategorię osób było kobietami a ile mężczyznami. Niczego to jednak nie zmienia. Wynik ten podkreśla jak istotna jest dla nas ta sfera życia, jak wiele budzi zainteresowań i być może pytań.

Drugie miejsce zajęły wspólnie komedie i filmy psychologiczne gromadząc po 18 głosów. 12% z nas lubi oglądać filmy lekkie i przyjemne, na których można się pośmiać. Dokładnie tyle samo biorących udział w ankiecie lubi sięgnąć głębiej, szukają filmów ambitnych, pełnych pytań i trudnych tematów - filmów skłaniających do myślenia i analizy.

Trzecia pozycja sugeruje, że lubimy się bać, bowiem 16 głosów oddano właśnie na horrory. Stanowiło to 10% ogółu. Widocznie świat jest jeszcze nie dość przerażający. A może wizje przedstawione w przerysowanych obrazach filmowych w jakiś sposób uodparniają nas na rzeczywistość i jej brutalność? Tylko 3% z nas (a więc 5 osób) woli się bać bez krwi i przerażających scen, w związku z czym wybrało thrillery.

11 osób oddało swój głos na dramaty i melodramaty. Wynika z tego, że 7% z nas lubi wzruszenia i piękne historie, niekoniecznie z happy end'em. Tak samo jak nie zawsze happy end'em kończą się nasze życiowe wybory.

6% głosujących lubi przenieść się w świat Gwiezdnych Wojen i innych filmów science fiction. Taką opcję bowiem zaznaczyło 9 osób. Natomiast 3 osoby, co stanowi 2% ogółu, wolą przenieść się w krainę dziecięcych marzeń, pięknych opowieści fantasy, legend, smoków i tajemniczych skarbów. Tyle samo osób wybrało filmy animowane.

Po 8 głosów oddano na filmy wojenne i romanse. 5% z nas lubi więc znaleźć się w centrum działań wojennych i sprawdzić się choć w wyobraźni w roli tych, którzy bronią honoru i ojczyzny. Tyle samo z nas woli oddać się uniesieniom i emocjom, którym ulegają bohaterowie historii miłosnych. Aż mnie kusi, żeby wyciągnąć nasuwający się wniosek - że filmy wojenne wskazali panowie, romanse zaś panie. Nie ulegajmy jednak stereotypom :).

3% głosujących lubi przenieść się w przeszłe epoki, oglądając filmy historyczne i kostiumowe. 4 osoby zaznaczyły bowiem tę właśnie opcję.

Każdą z następujących kategorii: filmy kryminalne i szpiegowskie, filmy sensacyjne,akcji,sztuki walki i filmy dokumentalne - wskazały po 3 osoby, a więc w każdym przypadku 2 % ogółu. Wreszcie filmy edukacyjne i przyrodnicze, katastroficzne, przygodowe i westerny wskazało po 1% głosujących. Mniej niż jeden procent głosujących wybrało filmy muzyczne, musicale i filmy biograficzne i inne (cokolwiek się za tym kryje).

Nikt nie wskazał filmów politycznych ani familijnych. 2 osoby (1%) podały, że nie oglądają żadnych filmów.

Poniżej wykres ilustrujący wyniki. A wszystkim życzę cudownego - być może filmowego -  wieczoru :). Pozdrawiam!!!

Komentarze (9)
Gdzie jest śnieg?

Dziś dotarła do mnie informacja, że nie jestem jedyną osobą cierpiącą na bezsenność. Podobno nawet tatrzańskim niedźwiedziom nie chce się spać. Nie chce się, bo wciąż mogą zdobyć pożywienie. A mogą, bo jak dotąd śniegu praktycznie nie ma.

No właśnie. Gdzie jest śnieg? Czy u Was pada? U mnie nie. I jest całkiem ciepło. Nie żebym była jakoś specjalnie stęskniona za zimą. Ale mam nadzieję, że święta będą białe. Za mrozem nie tęsknię, ale jeśli spadnie śnieg to te dwa trzy stopnie na minusie mogłoby być. Lepsze to niż chlapa, która zaraz potem przymarza i dopiero robi się problem...

Pamiętam, że jako dziecko wyglądałam śniegu z utęsknieniem. Zresztą nigdy specjalnie nie trzeba było na niego czekać. Zima była zimą. O tej porze roku zwykle było już biało - ziemię przykrywała śnieżna pierzynka. Potem pogoda zaczęła szaleć i wprowadzać zmiany. Ciekawe jak będzie w tym roku?

Święta bez śniegu? Pewnie, to też będą święta. W końcu nie o śnieg w nich chodzi. Trzeba jednak przyznać, że drzewa i ziemia przykryte białym puchem stwarzają niepowtarzalną atmosferę. Wszystko wydaje się być wtedy uśpione... Spokojne... Ciche... Wszystko zamiera w oczekiwaniu...

Mam nadzieję, że święta będą białe - bez wichur, ślizgawicy, chlapy czy przesadnych mrozów. Mam nadzieję, że święta będą w sam raz :). Śnieżne, spokojne - po prostu magiczne...

Może niedźwiedzie też się wtedy zdrzemną? :)

Poniżej zdjęcia z ubiegłorocznej zimy. pozdrawiam :)

Komentarze (6)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |