iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Avatar

Jeśli lubisz filmy fantasy - koniecznie udaj się do kina na film "Avatar".

Co wyróżnia ten film? Hmmm...Piękne zdjęcia, cudowna muzyka i technika. Film wykonano w dwóch technikach: dwuwymiarowej i trójwymiarowej. Ja widziałam wersję 2D. Myślę jednak, że warto obejrzeć ten film w trójwymiarze - na pewno zrobi niesamowite wrażenie!!!

Scenarzystą, reżyserem i producentem filmu "Avatar" jest James Cameron.  Już samo nazwisko sprawiło, że o filmie zrobiło się głośno zanim pojawił się on na ekranach kin. James Cameron bowiem, to ta sama osoba, która zajęła się scenariuszem i reżyserią legendarnego dziś "Titanica".

Akcja filmu rozgrywa się w przyszłości. Jak dalekiej - nie wiadomo, nie jest to jednak istotne dla samego filmu. Głównym bohaterem jest Jake Sully (w tej roli Sam Worthington) - były marine, który w wyniku odniesionych obrażeń utracił władzę w nogach. Poznajemy go w chwili, kiedy Jake dowiaduje się o śmierci swojego brata bliźniaka. Z racji dużego podobieństwa genetycznego, Sully ma zastąpić brata w specjalnie przygotowanym programie militarno-badawczym na planecie Pandora. Miejsce to jest dzikie, słabo poznane, piękne i niebezpieczne. Zamieszkuje je plemię zwane Na'avi - rasa człekopodobna. Istoty te mają swój język, kulturę, zwyczaje i cenią wartości, o których ludzie zdaje się dawno już zapomnieli.

W misji na planecie Pandora bierze udział zespół badawczy kierowany przez Dr Grace Augustine (Sigourney Weaver). Do tego zespołu przydzielony zostaje Jake Sully. Zadaniem zespołu jest poznawanie flory i fauny planety, analiza zjawisk biologicznych, chemicznych i biochemicznych, a także zgłębianie kultury i języka plemienia Na'avi. Zespół dr Augustine stara się zaprzyjaźnić z tubylcami co nastręcza nie lada trudności. Plemię jest bowiem nieufne, a warunki panujące na planecie uniemożliwiają ludziom swobodne poruszanie się. Dlatego też stworzono avatary. Są to specjalne ciała (wyhodowane na wzór ciał tubylców), z którymi we śnie łączą się kierujący nimi ludzie.

Jak to zwykle bywa, każda historia ma swoje ciemne strony. Podobnie i tutaj ludzie zaślepieni chęcią zysku i pozyskania dóbr mineralnych planety, gotowi są zniszczyć zamieszkującą ją cywilizację.

W międzyczasie nasz główny bohater rozpoczyna swoją misję. Czeka go mnóstwo niespodzianek i oczywiście kłopotów, w które Jake pakuje się z niesamowitą gracją. Na jego drodze stają dzikie stwory, przeznaczenie, dziewczyna i ...śmierć. Jake musi wybierać między tym co dobre a złe, a przede wszystkim musi nauczyć się odróżniać wrogów od przyjaciół i sen od rzeczywistości. Czy będzie umiał wybrać właściwie? Czy przejdzie przemianę, czy też pozostanie wierny wojskowym ideałom? Czy przetrwa na planecie, która zabija ludzi? Czy będzie umiał stawić czoła własnym słabościom? Sprawdźcie sami :).

Osobiście uważam, że film wart jest polecenia. Mimo tego, że trwa zdrowo ponad dwie godziny - akcja rozgrywa się szybko, jest pełna zwrotów i widz nie nudzi się ani przez moment. Innymi słowy - cały czas coś się dzieje. To "coś" wystarczyło, aby utrzymać mnie w jednym miejscu przez 162 minuty. Piękne obrazy uzupełniane muzyką przenoszą w zupełnie inny świat. W świat, z którego wcale nie chce się wracać...

"Avatar" - już w kinach. Wszystkim miłośnikom tego rodzaju filmów gorąco polecam!!

 

Komentarze (25)
Powrót do rzeczywistości

Sylwester i Nowy Rok za nami. Śnieżny. Lekko mroźny. Piękny :). Czarna Pantero - przepraszam, zdaje się Podhale za daleko było, żeby śnieg sprowadzić ;).

I czas wrócić do rzeczywistości. Sylwester spędzony w pracy minął szybko i przyjemnie. Za to Nowy Rok spędziłam bajecznie, bawiłam się cudownie i uśmiechałam od ucha do ucha. Jeśli tak ma wyglądać cały ten rok - to jestem ZA :).

Cóż, pozostaje mi tylko podziękować wszystkim za życzenia i zobaczyć jak będzie. Od jutra wracam do normalnego trybu życia. Wreszcie będę miała czas napisać coś więcej niż życzenia noworoczne. Chyba :/. W końcu narobiło mi się zaległości. Mam Wam wiele do opowiedzenia. I pokazania - bo oczywiście są i zdjęcia, a jakże :).

Tymczasem ściskam, a sama jeszcze trochę porozkoszuję się dniem dzisiejszym :).

Komentarze (5)
Szczęśliwego....

Dziś Sylwester a po północy powitamy Nowy Rok. Ponieważ jestem zajęta przygotowaniami, nie bardzo mogę pisać. Nie będę raczej miała czasu solidnie przysiąść i napisać potem. Ostatni dni są zabiegane i nie pozostawiają czasu na nic.

Sylwestra spędzę w pracy, ale to praca którą uwielbiam, więc życzę sobie aby i cały rok był taki. I lepszy naturalnie :)

a Wam? Oczywiście szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia! Życzeń, które się spełniają. Wiary co przenosi góry. Siły, która pozwoli przetrwać wszystko. Na dziś - rewelacyjnej zabawy - niech ta noc będzie niezapomniana. Abyście wspominali ją z uśmiechem nawet po kilku latach.  Tańczcie, jedzcie, pijcie - bawcie się dopóki starczy sił!!! Niech Nowy 2010 Rok przyniesie Wam same sukcesy w każdej dziedzinie. Niech spełni Wasze oczekiwania i marzenia. Szczęśliwego Nowego Roku!!!!

 

Komentarze (9)
Zagłuszyć myśli

Osoby, które śpią samotnie zwykle potrzebują usypiacza w postaci radia lub telewizora. Oczywiście nie wszystkie bo nigdy nie jest tak, że reguła obejmuje wszystkich bez wyjątku. Ale większość owszem.

Zauważyłam, że osoby które są przyzwyczajone spać w pojedynkę, samotnie - nie potrafią usnąć w ciszy. Cisza je uwiera, przeszkadza, przytłacza. Sięgają po pilota do TV nie po to, by obejrzeć film, tylko po to by coś grało. Włączają odbiornik cicho i ustawiają automatycznie, aby sprzęt wyłączył się po tym jak zapadną w sen. Inni włączają radio, płytę CD i słuchają muzyki, która ich relaksuje, uspokaja... A może po prostu zagłusza to, co niesie ze sobą cisza? Może te dźwięki bez których nie potrafią usnąć mają za zadanie zagłuszyć niespokojne myśli, odwrócić od nich uwagę? Może mają zagłuszyć uwierające sumienie? Może mają odwrócić uwagę od problemów, które szczególnie mocno przed snem kumulują się w głowie i nie pozwalają zasnąć? A może po prostu pozwalają zapomnieć o samotności?

Może. Ktoś mi powiedział, że to zwykłe przyzwyczajenie. Ale przyzwyczajenia też się z czegoś biorą. Na pytanie skąd to się wzięło, usłyszałam "Boję się ciszy. Nie lubię jej".

Co można usłyszeć w ciszy? Echa doświadczeń, gorycz porażek, nieustające pytania.  Może zbyt wiele...Cisza potrafi boleć. A może nie chodzi o to co można usłyszeć w ciszy, lecz o to czego w niej nie słychać? Płaczu dziecka, szeptu na dobranoc, a może zwyczajnie - czyjegoś oddechu? Obecność drugiej osoby sprawia, że nie potrzebujemy zagłuszaczy. Obecność drugiej osoby nie uleczy sumienia ani nie naprawi błędów, ale dodaje otuchy i wiary w to, że wszystko będzie dobrze. Podświadomie czujemy się bezpieczniej, bo razem raźniej. Szmer czyjegoś oddechu obok, a nawet sama czyjaś obecność gdzieś w drugim pokoju pozwala zapomnieć o tym, że w ciszy kryje się samotność....

Komentarze (2)
Minął rok - Życzeń czas...

No i mija rok... Jaki ten rok był? Inny... Mój pech nieco się zmniejszył albo może skończyło się siedem lat nieszczęść. Oczywiście te ostatnie wciąż się zdarzają, ale są niegroźne. Ot takie tradycyjne, zupełnie życiowe problemy, z którymi można sobie poradzić lub nie... Po prostu życie.

Co będzie dalej? Nie wiem :). I właściwie nie chcę wiedzieć. Nie robię planów na daleką przyszłość, nie przyjmuję niczego za pewnik, staram się nie poddawać. To ważne. Reszta? Będzie lub nie. Czas pokaże, nie ma co martwić się na zapas.

To był dobry rok. W porównaniu do wielu poprzednich - naprawdę dobry.

A skoro dziś Wigilia, to chcę wszystkim złożyć najlepsze życzenia. Jakie? Zawsze życzy się zdrowia - i słusznie, bo bez niego trudno o coś więcej. A więc życzę Wam jak najwięcej zdrowia i pogody ducha. Niech to zdrowie przejawia się nie tylko fizycznie ale i uśmiechem na twarzy, nawet wtedy kiedy wcale śmiać się nie chce. Życzę Wam wytrwałości i konsekwencji we wszystkim co robicie, we wszystkim do czego dążycie, we wszystkim co postanowicie. Życzę Wam samych radości i szczęścia. Uśmiechu losu. I wreszcie wszystkim stęsknionym i spragnionym życzę miłości. I wszystkim pozostałym również - bo cóż wart jest świat bez miłości - partnerskiej, rodzicielskiej, braterskiej i wszelkiej możliwej innej? Zanim zaś miłość dosięgnie Waszych serc - noście w nich wiarę i nadzieję. Nigdy ich nie traćcie. Los bowiem może się odmienić z dnia na dzień....

Wesołych, spokojnych i radosnych świąt!!!! :)

PS. A wszystkim tym którzy wyruszają na narty - śniegu, śniegu i jeszcze raz śniegu :) 

Komentarze (12)
Pada śnieg

Obijam się ostatnio w pisaniu a obiecałam opowiedzieć Wam o Krakowie i SPA. Się zrobi. Zastanawiam się jak to mądrze podzielić i nadal nie wiem. Więc chyba będzie "po prostu".

Tymczasem za oknem zrobiło się biało. No tak, dokładnie tak jak chciałam i wcale nie będę się skarżyć. Ale czy u Was też tak wieje? Mało głowy nie urwie! A to potęguje uczucie zimna... Brrrrrr. Chciałabym sprostować plotkę że niby to moja wina :). Wiatru nie zamawiałam!!! No ale jak to napisała bodajże Luiza - ostrożnie z życzeniami. Fakt. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć skutków nieostrożnych życzeń. Moje było ostrożne  i starałam się przewidzieć wszelkie dodatkowe okoliczności. Ktoś mnie jednak nie posłuchał....:( No trudno. Trzeba się cieszyć tym co jest. W końcu to zima, co by nie mówić.

Oczywiście znane mi starsze panie, i nie tylko - zdaje się taka natura Polaka - narzekają na pogodę. Bo zimno, bo mroźno, bo wieje, bo śnieg pada, bo będzie ślizgawica... No tak. Ale te same osoby latem narzekały na temperaturę - że gorąco, że wysiedzieć na słońcu się nie da, że słabo się robi....

Cóż...Najwyraźniej wszystkim nie dogodzisz. Podobało mi się stwierdzenie zasłyszane wczoraj w którychś wiadomościach, a wypowiedziane przez Rosjanina bodajże. Powiedział, że ludzie są tam przyzwyczajeni do czterech pór roku, a skoro jest zima - to nie ma się czemu dziwić. No i to jest dobre podejście!

Przecież zima też ma swój urok. Zamiast narzekać na pogodę warto zobaczyć te dobre strony. Zimą wracają łyżwy i narty. No i oczywiście ukochane sanki i kuligi. Zimą można ulepić bałwana. Zimą mamy święta, choinkę, śnieg. I jak pięknie wygląda świat przykryty puchową kołderką śnieżną :). Jak w bajce!

Piosenka na dziś - "Kulig"

Komentarze (6)
Zwierzęta mówią - nie tylko w wigilijny wieczór....

Zbliżają się święta. Ludowe wierzenia mówią, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem (i niektórzy ludzie również, choć to nie zostało w pełni potwierdzone). Jako małe dziecko często próbowałam podsłuchiwać domowe zwierzaki. Byłam przekonana, że widząc mnie nie wyduszą z siebie ani słowa, bo będą się wstydzić. Dlatego też wymyślałam najróżniejsze fortele, chowałam się po kątach i czekałam... Niestety, nigdy nie doczekałam się ani słówka. Dziś wiem, że zwierzęta na swój sposób rozmawiają z nami codziennie. Tylko my nie chcemy lub nie potrafimy ich słuchać. Nasi pupile komunikują się z nami cały czas, za pomocą gestów i znaków, których zwyczajnie nie umiemy odczytać...

Niedawno wpadła mi w ręce jedna z książek brytyjskiego zoologa, Desmonda Morrisa. Napisana bardzo przystępnym językiem, objaśnia niektóre spośród zachowań czworonogów, a konkretnie rzecz ujmując w tym przypadku mowa o psach :). Książka zatytułowana " Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" jest świetna. Polecam ją nie tylko miłośnikom tych zwierząt, ale nawet tym, którzy psów nie lubią lub boją się ich. Być może dzięki tej właśnie pozycji książkowej, Wasz strach zniknie, a w jego miejsce pojawi się życzliwe zainteresowanie.

Książka nie jest klasycznym poradnikiem, który  tylko i wyłącznie instruuje nas jak karmić zwierzę, ale skupia uwagę na wielu spośród tych zachowań psów, które wydają nam się niezrozumiałe, bądź są przez nas błędnie interpretowane. Sięga do podstaw biologii tych zwierząt, historii ich udomowienia, zachowań w stadzie i relacji z człowiekiem.

Książka odpowiada m.in. na takie pytania jak: dlaczego pies zakopuje kości, dlaczego pies merda ogonem, dlaczego owczarki są tak przydatne do pasienia owiec, dlaczego psy myśliwskie wystawiają zwierzynę, czy pies ma dobry wzrok, dlaczego czasem jada trawę, dlaczego pies lubi tarzać się w nieczystościach, dlaczego szczeniaki lubią obgryzać nasze kapcie i jeszcze wiele innych.

Książka tłumaczy dlaczego nie należy karać psa, który próbuje dokonać aktu z nogą swojego pana i jak postępować w sytuacji kiedy do tego dochodzi. Wyjaśnia też dlaczego psy chcą spać w jednym łóżku ze swoim panem i kiedy przejmują przewodnictwo w  "sforze zastępczej", którą są dla niego domownicy. Podkreśla również jak ważne jest dopilnowanie, by pies się nie nudził i co dzieje się kiedy jest inaczej. Wyjaśnia też dlaczego psy nie lubią pewnych ludzi bardziej niż innych i skąd się wzięła nazwa popularnych dzisiaj hot-dogów.

Autor przekonuje, że wedle wszelkich badań ludzie mający w domu psa lub kota, żyją dłużej niż Ci, którzy kontaktu ze zwierzętami nie mają. Dlaczego? Przeczytajcie i przekonajcie się sami! Ta książka pomoże Wam odkryć prawdziwe oblicze Waszego pupila i lepiej go zrozumieć.

Desmond Morris "Dlaczego pies merda ogonem? O czym mówi nam zachowanie psa" - gorąco polecam!!!

Komentarze (10)
Ulubiony rodzaj filmu - wyniki ankiety

Czas krótko podsumować ankietę, która jakiś czas temu gościła na moim blogu. Pytałam o preferowany rodzaj filmów. W ankiecie udział wzięły 153 osoby - wszystkim głosującym serdecznie dziękuję :).

Z ankiety wynika, że najwięcej głosujących, bo całe 18% sięga po filmy erotyczne. Nie pytałam głosujących o płeć, toteż nie potrafię uściślić ile z 28 oddających głos na tę kategorię osób było kobietami a ile mężczyznami. Niczego to jednak nie zmienia. Wynik ten podkreśla jak istotna jest dla nas ta sfera życia, jak wiele budzi zainteresowań i być może pytań.

Drugie miejsce zajęły wspólnie komedie i filmy psychologiczne gromadząc po 18 głosów. 12% z nas lubi oglądać filmy lekkie i przyjemne, na których można się pośmiać. Dokładnie tyle samo biorących udział w ankiecie lubi sięgnąć głębiej, szukają filmów ambitnych, pełnych pytań i trudnych tematów - filmów skłaniających do myślenia i analizy.

Trzecia pozycja sugeruje, że lubimy się bać, bowiem 16 głosów oddano właśnie na horrory. Stanowiło to 10% ogółu. Widocznie świat jest jeszcze nie dość przerażający. A może wizje przedstawione w przerysowanych obrazach filmowych w jakiś sposób uodparniają nas na rzeczywistość i jej brutalność? Tylko 3% z nas (a więc 5 osób) woli się bać bez krwi i przerażających scen, w związku z czym wybrało thrillery.

11 osób oddało swój głos na dramaty i melodramaty. Wynika z tego, że 7% z nas lubi wzruszenia i piękne historie, niekoniecznie z happy end'em. Tak samo jak nie zawsze happy end'em kończą się nasze życiowe wybory.

6% głosujących lubi przenieść się w świat Gwiezdnych Wojen i innych filmów science fiction. Taką opcję bowiem zaznaczyło 9 osób. Natomiast 3 osoby, co stanowi 2% ogółu, wolą przenieść się w krainę dziecięcych marzeń, pięknych opowieści fantasy, legend, smoków i tajemniczych skarbów. Tyle samo osób wybrało filmy animowane.

Po 8 głosów oddano na filmy wojenne i romanse. 5% z nas lubi więc znaleźć się w centrum działań wojennych i sprawdzić się choć w wyobraźni w roli tych, którzy bronią honoru i ojczyzny. Tyle samo z nas woli oddać się uniesieniom i emocjom, którym ulegają bohaterowie historii miłosnych. Aż mnie kusi, żeby wyciągnąć nasuwający się wniosek - że filmy wojenne wskazali panowie, romanse zaś panie. Nie ulegajmy jednak stereotypom :).

3% głosujących lubi przenieść się w przeszłe epoki, oglądając filmy historyczne i kostiumowe. 4 osoby zaznaczyły bowiem tę właśnie opcję.

Każdą z następujących kategorii: filmy kryminalne i szpiegowskie, filmy sensacyjne,akcji,sztuki walki i filmy dokumentalne - wskazały po 3 osoby, a więc w każdym przypadku 2 % ogółu. Wreszcie filmy edukacyjne i przyrodnicze, katastroficzne, przygodowe i westerny wskazało po 1% głosujących. Mniej niż jeden procent głosujących wybrało filmy muzyczne, musicale i filmy biograficzne i inne (cokolwiek się za tym kryje).

Nikt nie wskazał filmów politycznych ani familijnych. 2 osoby (1%) podały, że nie oglądają żadnych filmów.

Poniżej wykres ilustrujący wyniki. A wszystkim życzę cudownego - być może filmowego -  wieczoru :). Pozdrawiam!!!

Komentarze (9)
Gdzie jest śnieg?

Dziś dotarła do mnie informacja, że nie jestem jedyną osobą cierpiącą na bezsenność. Podobno nawet tatrzańskim niedźwiedziom nie chce się spać. Nie chce się, bo wciąż mogą zdobyć pożywienie. A mogą, bo jak dotąd śniegu praktycznie nie ma.

No właśnie. Gdzie jest śnieg? Czy u Was pada? U mnie nie. I jest całkiem ciepło. Nie żebym była jakoś specjalnie stęskniona za zimą. Ale mam nadzieję, że święta będą białe. Za mrozem nie tęsknię, ale jeśli spadnie śnieg to te dwa trzy stopnie na minusie mogłoby być. Lepsze to niż chlapa, która zaraz potem przymarza i dopiero robi się problem...

Pamiętam, że jako dziecko wyglądałam śniegu z utęsknieniem. Zresztą nigdy specjalnie nie trzeba było na niego czekać. Zima była zimą. O tej porze roku zwykle było już biało - ziemię przykrywała śnieżna pierzynka. Potem pogoda zaczęła szaleć i wprowadzać zmiany. Ciekawe jak będzie w tym roku?

Święta bez śniegu? Pewnie, to też będą święta. W końcu nie o śnieg w nich chodzi. Trzeba jednak przyznać, że drzewa i ziemia przykryte białym puchem stwarzają niepowtarzalną atmosferę. Wszystko wydaje się być wtedy uśpione... Spokojne... Ciche... Wszystko zamiera w oczekiwaniu...

Mam nadzieję, że święta będą białe - bez wichur, ślizgawicy, chlapy czy przesadnych mrozów. Mam nadzieję, że święta będą w sam raz :). Śnieżne, spokojne - po prostu magiczne...

Może niedźwiedzie też się wtedy zdrzemną? :)

Poniżej zdjęcia z ubiegłorocznej zimy. pozdrawiam :)

Komentarze (6)
Nagroda na kredyt?

Prezydent Obama odebrał pokojową nagrodę Nobla. Pieniądze przekazał na cele charytatywne. A po uroczystości wręczenia Mu nagrody - zniknął.

Spekulacji i opinii na ten temat jest tyle co ludzi na świecie. Jedni mówią, że prezydenta nagrodzono niesłusznie, inni - że to najlepszy wybór. Cóż... Trudno powiedzieć. Jeśli nagroda przyznawana jest za działanie - to Obama póki co nie może się jeszcze pochwalić znacznymi osiągnięciami. Jeśli natomiast komitet przyznaje nagrodę za potencjał - to zapewne wybór nie mógł być lepszy. Obama ma potencjał. Ma również możliwości. Pytanie czy będzie w stanie je wykorzystać czy też poprzestanie na deklaracjach i mądrych słowach?

Nie jestem żadną specjalistką w tej dziedzinie. Wiem natomiast, że jest wiele osób na świecie, które zasłużyły na pokojową nagrodę Nobla. Takich, które od wielu lat działają na rzecz pokoju na całym świecie. Takich, które oddały się temu bez reszty. Nie są to osoby znane. Nie są to osoby, o których się mówi. Nie mówi się także o tysiącach wyrzeczeń, w które obfituje ich życie, ani o tym jak wiele musiały poświęcić. Nie mówi się, bo Ci ludzie nie są medialni. Najważniejsze, żeby medialna była ich sprawa. Medialność tematu i sprawy jest ważna. Bo rzeczywistość jest taka, że jeśli o czymś mówi się w mediach, to łatwiej jest skruszyć mury i serca ludzkie. Łatwiej jest trafić do mas. A CI ludzie? Nie potrzebują stać na piedestale. Wystarczy im to, że walczą o sprawę... Wystarczy im, że mówi się o sprawie i że coś się  w rzeczonej sprawie robi. A nie poprzestaje na słowach.

Obama ma potencjał, pięknie przemawia i rysuje ludziom przed oczami piękne wizje. Do tego jest osobą publiczną, a słowa takiej liczą się bardziej. Miejmy nadzieję, że na słowach się nie skończy.

Świat ma już dość biurokracji, dyplomatycznych gestów i słów. Świat potrzebuje działania. Rozpaczliwie i od zaraz. Świat potrzebuje pokoju, którego nie zaznał tak naprawdę od bardzo dawna. Świat potrzebuje ludzi dobrej woli, którzy podejmą słuszne decyzje i wykonają gest pojednania... Czy to realne?

Komentarze (10)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |